wtorek, 17 grudnia 2013

Chy­ba nikt tak do końca nie czu­je się w stu pro­cen­tach spełniony.

Dopiero co były wakacje a za tydzień już święta, koniec roku.
Nie mam postanowień, mam plany.
Chciałabym żeby przyszły rok był równie wyjątkowy jak ten.
W tym roku wbrew pozorom stało się wiele dobrego.
Skończyłam studia, dostałam awans w pracy, poznałam jego.
Pewnych rzeczy nie planowałam dlatego były tym bardziej miłe.
Ale ciągle mi czegoś brakuje, zawsze mogłoby być lepiej.
Dlatego będę o to walczyć, spełniać marzenia.

I będę wreszcie chuda!
Idealnie chuda.

czwartek, 5 grudnia 2013

Na złość To­bie osiągnę jak naj­więcej!





Chyba nie muszę pisać nic więcej.






Czy wiesz w ogóle, co to znaczy być dla ko­goś najważniejszym?! 

środa, 4 grudnia 2013

bo jeść trzeba

Na dziś:
śniadanie:


   - mleko 1,5%, 200ml- 80kcal
   - jajko, 60g- 80kcal
   - otręby żytnie, 20g- 60kcal
   - mąka orkiszowa, 5g- 17kcal
   - szynka konserwowa, 50g- 55kcal
   - ogórek kiszony, 100g- 13kcal
   - serek topiony, 50g- 150kcal

obiad:
   - jabłko, 135g- 65kcal
   - banan, 110g- 105kcal
   - pomarańcza, 250g- 110kcal
   - krem czekoladowo-orzechowy, 20g- 120kcal
Razem: 855kcal

wtorek, 3 grudnia 2013

Wszys­cy ludzie są ak­to­rami

Nie wiesz jak to jest patrząc na pizzę i mówić nie dziękuję, nie jestem głodna, kiedy tak naprawdę pochłonął byś pół pudełka. Nie wiesz jak to jest być w restauracji, przeglądać kartę dań i wybierać sałatkę, podczas gdy masz ochotę na schabowego z ziemniakami. Nie wiesz jak to jest jak chcesz a nie możesz, bo ktoś siedzi w twojej głowie i nie pozwala ci jeść.
Nie wiesz jak to jest stać przed lustrem, patrzeć na swoje odbicie i tak bardzo go nienawidzić ,że najchętniej złapałbyś za nożyczki i wyciął sobie cały tłuszcz. Nie wiesz jak to jest bać się wejść na wagę, bo może pokazać 0,1kg więcej.
Nie wiesz ,że te wszystkie spacery, wyprawy w góry, chodzenie na basen jest tylko po to żeby stracić choć 1mm tłuszczu, żeby waga spadła o chociaż kilka gram, żeby spalić kalorie z wypitej kawy z mlekiem.

Mogę z dumą powiedzieć ,że jestem dobrą aktorką.

środa, 27 listopada 2013

Niestety, przyszłość nigdy nie przychodzi - zawsze jest teraźniejszość.

- Gdzie masz mięso?
- Nie mam, ja tak jem.
- Boi się ,że przytyje
- Widzę muszę częściej rozmawiać z twoimi rodzicami, bo wszystkiego mi nie mówisz.
Super, dzięki mamo.

Boje się jak to będzie z moim jedzeniem kiedy zamieszkamy razem.
Póki co jest wszystko ok, czasami o coś zapyta ale nie drąży tematu.
Z jednej strony chciałabym już z nim mieszkać a z drugiej tak cholernie się boję.




Nienawidzę swojego ciała!
Nie mogę patrzeć w lustro, dotykać się.

wtorek, 19 listopada 2013

przez miasta kłamastw zmuszeni biec co dnia

Pustka.m.
Mętlik w głowie.
Czuje ,że coś tu jest nie tak.
Nie jest tak jak być powinno.
Dlaczego?
Nie wiem...

Chyba nasze 2 poważne rozmowy zostawiły za duży ślad we mnie.
Straciłam jakby trochę zaufania?
Ziarno niepewności wypuszcza korzenie.
Wszystko wpada ze skrajności w skrajność.
Raz jest wszystko super, raz mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę.
Mam dosyć takich huśtawek.
To nie dla mnie.
Ostatnio myślę ,że lepiej się rozstać niż tak niszczyć siebie nawzajem.
Tak byłoby lepiej, chyba.
Mi by było lżej, chyba.
Nie chcę ciągle zastanawiać się co tym razem zrobiłam nie tak.
Znów mam wątpliwości czy to wszystko ma sens.

Ciężko jeść z zaciśniętym żołądkiem.
Muszę jeść śniadania.
Muszę.
Jeszcze 9 m-cy.
Nie mierzę się, nie ważę.
Jestem jakaś taka obojętna na wszystko.
Zapominam jeść coś więcej niż śniadanie, które jeść muszę.
Czekam aż okres się skończy i wracam na basen.

Chcę być chuda, jak dawniej.
Trochę jemu na złość.


piątek, 15 listopada 2013

myśl o przeszłości tyl­ko wte­dy, kiedy może ci ona spra­wić przyjemność

Dokładnie rok i 1 dzień temu napisałam tutaj jak chciałabym żeby było za rok.
Dziś to przeczytałam i uśmiechnęłam się sama do siebie.
Nie, nie mieszkam w Warszawie.
Nie, nie noszę 'niebotycznie wysokich szpilek'.
Nie, nie pracuję w wielkiej firmie.
Tak, jeżdżę czarnym grande punto.
I chyba najważniejsze...tak, jest on.
On, z którym się przytulam.
On, z którym chodzę na kolacje do restauracji.
On, z którym oglądam wieczorem filmy.
On, z którym wyjeżdżam, chodzę po górach i uprawiam sex.
On, którego kocham choć tego nie chciałam.
On...
Pojawił się dokładnie 246dni po napisaniu tamtego posta.
Od 118 dni jesteśmy prawie nierozłączni.

A gdzie będę za rok o tej porze?



A Ty?
Gdzie będziesz za rok o tej porze??