piątek, 13 września 2013

dobro i zło muszą istnieć obok siebie

Nadal nie ogarnęłam się z jedzeniem.
Nadal jem jeden posiłek dziennie. Jedynie co, to staram się żeby był on o jakiejś normalnej porze czyli ok 14.
Nie ćwiczę.
Nie mam czasu, nie mam siły.
Ostatnio mam wrażenie ,że w domu bywam gościem.
Przychodzę się wyspać i wykąpać.
Za oknem pogoda coraz gorsza. Pora wyciągnąć cieplejsze ubrania.
Dni coraz krótsze, nie chcę myśleć co będzie jak o 16 będzie się robiło już ciemno.
Będę wychodzić do pracy kiedy będzie ciemno i wracać jak będzie prawie noc.

Ciężko mi się pogodzić z tym ,że od października nie wracam na studia.
Chyba nie do  końca byłam przygotowana do 'dorosłego życia'.
Za równe pół roku stuknie mi 26 lat... przeraża mnie to.
Znowu mam stan ,że boje się co będzie ze mną w przyszłości.
Powinnam ogarniać swoje życie i wreszcie dorosnąć naprawdę.

piątek, 6 września 2013

A co to jest szczęście?


Wszystko co dobre szybko się kończy.
Wyjazd w góry, krótki ale udany, 2 dni miałam zakwasy na łydkach.
Czas spędzony z Tomkiem na plus.

Ale czas wrócić do szarej rzeczywistości.
Praca, dom i tutejsze problemy.
Aha, znowu mnie jakieś przeziębienie rozkłada, super.
Wyjazd do Turcji co raz bliżej.
Wyjazd siostry Tomka też. Całe szczęście, bo szczerze nie trawię tej dziewczyny.

Mam 12 dni żeby pokazać się w kostiumie bez jakiegoś większego wstydu.
Pora więc na zaciśnięcie pasa i unormowanie jedzenia, bo ostatnio znów jem tylko jeden posiłek ok 17-18.
Nie jest to dobre dla mojej figury dlatego muszę się pilnować i jeść śniadania i później jakiś mały obiad.

 
Nikt nie jest szczęśliwy, bo szczęśliwym się zaledwie bywa,
 tak samo jak nieszczęśliwym,
 ale ani jedno, ani drugie nie trwa wiecznie.

środa, 28 sierpnia 2013

jesień?

Pogoda za oknem już zdecydowanie nie dla mnie.
Zimno, stanowczo za zimno.
Już nie wyjdę na dwór bez swetra a czasami nawet i dwóch.
Powinnam żyć w ciepłych krajach, w Polsce 'żyję' właściwie przez 2 miesiące kiedy jest ciepło.
Boje się pomyśleć co będzie za miesiąc, dwa.

Za 3 tygodnie lecę z koleżankami do Turcji.
To jest motywacja żeby nie zawalać i grzecznie trzymać się diety.
Na ćwiczenia co prawda nie mam zupełnie czasu ale przez to staram się trzymać niskie bilanse.
Jakie?
Nie wiem, tak dokładnie nie liczę ale widzę ,że spadam w wymiarach i to mi się podoba.
Na wagę nie wchodziłam dobre 2 m-ce.
Dobrze ,że Tomasz nie wciska mi na siłę jedzenia.
- Zjesz coś?
- Nie, dziękuję
- A no tak, zapomniałem ,że ty nie jesz
Póki co nie przeszkadzają mi te słowa, nie bolą.
Wiem ,że kiedyś wypadałoby mu powiedzieć, ale jeszcze nie teraz.
Jest za wcześnie....

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

nieodporny rozum

Jest spokojnie, jest stabilnie.
Nie wiem co z wagą i wymiarami, bo chwilowo mam okres.
Dostałam tabletki od ginekologa o nazwie Lesiplus (jeśli, któraś z Was je brała i może podzielić się opinią będę wdzięczna!).
Póki co wykupiłam jedno opakowanie, bo muszę zobaczyć czy mi będą odpowiadać.
Modlę się tylko żeby nie zatrzymywały wody i nie powodowały zwiększenia apetytu!

Już praktycznie koniec wakacji.
Dziwnie się czuję ,że już nie idę od października na studia.
Czuję się...hmm...sama nie wiem jak to opisać ale czegoś mi brakuje.
Psychicznie jest mi lekko ,że już mam wszystko za sobą.
W gruncie rzeczy to chyba całkiem fajne uczucie mieć taką 'wolną' głowę.

Teoretycznie mam więcej czasu dla siebie więc mogę teraz robić to na co nie pozwalała mi uczelnia + praca.

Praktycznie wolny czas zabiera mi Tomek ale myślę ,że ogarniemy to jakoś.
Ustalę sobie plan tygodniowy: ćwiczenia, angielski, może niemiecki i mooooże hiszpański.
Zobaczę jak będę stać z kasą, bo niestety moje dojazdy do pracy, spotkania z Tomkiem itd. sprawiają ,że wydaje 500zł jak nie więcej miesięcznie na benzynę.
Mam karnet na basen i chyba będę jeździła pływać przed pracą, po pracy niestety jest na basenie tyle ludzi ,że aż się odechciewa, poza tym jak mam pływać na torze z 4osobami to słabo trochę.

Z Tomkiem póki co wszystko ok. Mieliśmy mały zgrzyt ale wszystko już sobie wyjaśniliśmy. 
Trochę ciężko mi jest się przyzwyczaić ,że ktoś jest i muszę niektóre rzeczy planować z myślą 'my' a nie 'ja'.
2 lata bycia samą powoduje ,że człowiek przyzwyczaja się bardzo do tego ,że ma czas dla siebie, robi co chce, z kim chce i kiedy chce. Ale jak to moja koleżanka mówi 'młodsza nie będę i muszę się wreszcie nauczyć żyć z kimś'.

Mam brzuch jak balon!
Nienawidzę okresu!
Jedyny plus to brak apetytu.

czwartek, 1 sierpnia 2013

spokój

Ponad tydzień, ponad 400km od domu.
Obcy ludzie, obce miejsce.
Tego mi było trzeba!
Wreszcie odpoczęłam fizycznie i psychicznie.
Teraz jest siła i chęci do działania.
Jest też On.
Tomasz.
Ale o nim kiedy indziej, powoli muszę wrócić do rzeczywistości i nadrobić zaległości w domu i pracy.
To był dobry wyjazd. Schudłam.

poniedziałek, 15 lipca 2013

pora na zmiany?

W życiu każdego z nas przychodzi czas na zdecydowane zmiany.
Nachodzi pora kiedy trzeba się odciąć od pewnych spraw.
Czasami myślę ,że właśnie nadszedł mój czas.
Pora wziąć swój los w swoje ręce i nie dać się chorobie.
Mimo ,że to tak cholernie trudne, kiedyś trzeba będzie to zrobić.
Nie można tak żyć całe życie.
To nie życie...

wtorek, 9 lipca 2013

Miej zaw­sze przed oczy­ma ko­niec swe­go życia.

Zamknęłam pewien etap w swoim życiu.
Koniec studiów.
5 lat zleciało nie wiadomo kiedy.
Głowę mam nieco lżejszą.
Ale i tak za dużo nadal na głowie.
Jestem przemęczona, cholernie.
Ale już za dwa tygodnie czeka mnie upragniony odpoczynek.
Tydzień nad morzem z daleka od pracy, miasta, ludzi i rodziny.
Potrzebuję naładować baterie.

Od środy wracam na aerobik.
Wreszcie mam czas.
Staram się jeździć jak najwięcej na rowerze.
Codziennie brzuszki.
Bo za dwa tygodnie trzeba będzie założyć kostium...