czwartek, 15 października 2015

And if you hurt me...

Nie mogę coś zmobilizować się do regularnego pisania.
Nie mam o czym pisać.
Wrzucać jadłospis i ćwiczenia?
Sama nie wiem.
Nie dzieje się nic ciekawego u mnie.
Staram się jeść zdrowo, jeść min 3 posiłki dziennie, jeść...
Wróciłam na fitness.
Pogoda nie sprzyja już bieganiu a jest nowy grafik.
Póki co chodzę 2 razy w tygodniu na 2h.
Wakacyjna przerwa dużo zrobiła...złego.
Po każdych zajęciach mam takie zakwasy ,że ledwo chodzę.
Ale lubię to.

czwartek, 17 września 2015

Stworzyliśmy te wspomnienia dla siebie

Jesień zbliża się wielkimi krokami, choć ostatnie dni bardziej przypominają środek lata (dziś było 30 stopni).
Nie wierzyłam w to jak zapowiadali powrót ciepłych dni i tydzień temu zrobiłam porządki w szafie.
Schowałam krótkie spodenki, letnie sukienki, sandałki. Pora na wyposażenie szafy w grube swetry, ciepłe spodnie, płaszcze. 
Jesień to smutna pora roku.
U mnie w życiu też jakby jesień.
Ogromny mętlik w głowie. Upływający czas ciągle przypomina o tym ,że pora już dorosnąć, że nie można tak ciągle żyć beztrosko. Szkoda, bo ja wcale nie mam ochoty dorastać.
Ostatnio myślałam żeby może zadzwonić do pani psycholog. Nawet nie w sprawie odchudzania, tak po prostu chciałam się wygadać, powiedzieć o moich obawach, zmartwieniach. Może ona 'profesjonalnie' poukładałaby mi w głowie albo...sama nie wiem tak naprawdę jakiej pomocy bym od niej oczekiwała. Wszyscy dookoła czegoś chcą: 
- zmień pracę,
- pora pomyśleć o dzieciach, młodsza nie będziesz,
- zastanów się czego chcesz w życiu
Póki co dbam o siebie.
Nie daję się utuczyć. On ciągle walczy o min.43 kg. Co jakiś czas mam komisyjne ważenie ;)
Bawi mnie to i czasami bardzo denerwuje ale z drugiej strony staram się zrozumieć.
Biegam. Choć nie tak często, z braku czasu, czasem chęci a czasem pogody.
Przebiegałam pierwszą w życiu samodzielną dychę z czasem poniżej godziny.
Nie wiem czy będę próbowała pobić rekord, póki co wolę biegać na 5-7km. Wtedy czuję się najlepiej. Fitness póki co poszedł na bok. Ale wrócę, najprawdopodobniej od października.

Mój 'romans' powoli dobiega końca. 
Tak, już niby dawno napisałam mu ,że to nie ma sensu jednak nie da się ukryć ,ze cholernie nas do siebie ciągnie. Jest mega słodziakiem, nie wiem czy to przez to ,że jest młodszy, a może to na zasadzie zakazanego owocu? Romanse mają to do siebie ,ze są fajne jeśli są krótkie, potem czar pryska. I mój czar chyba już pryska...na szczęście.

Przepraszam ,że dziś tak bez ładu i składu i mało o diecie ale u mnie w kwestii diety się mało zmienia. Staram się jeść. Jeść zdrowo. Jeść 3 posiłki dziennie. Czasami jest lżej, czasami ciężej ale jakoś idzie. Waga...42,5kg

piątek, 28 sierpnia 2015

She said

Wakacje, wakacje i po wakacjach.
Biegając po lesie w każdym tygodniu na ścieżkach widzę coraz więcej suchych liści.
Jesień.
Zbliża się wielkimi krokami.
Lubię nawet jesień. O ile nie pada. 
Ale jesień przeleci i nawet nie zauważymy kiedy a w sklepach na wystawach pojawią się mikołaje, choinki, światełka. W galeriach i sklepach będzie masa ludzi goniących za prezentami, karpiami, pierogami. Wydadzą kupę niepotrzebnych pieniędzy na...4? dni... Po co? Żeby, w większości przypadków, posiedzieć przy stole z rodziną i poudawać jak się wszyscy kochają. Żenada. Ale powiem szczerze ,że nawet lubię tą żenadę. 
Ale do świąt jeszcze daleko. Jeszcze mogę się cieszyć ciepłymi dniami i bieganiem po lesie.
W tym tygodniu biegałam tylko raz.
Cały tydzień spędziłam w pracy a i weekend zapowiada się ciekawie, bo pracuję również w niedzielę.
Także... mało biegam z braku czasu. 
Jestem przed okresem.
Mam cycki jak gwiazda porno, które ,mam wrażenie,że zaraz eksplodują!
Nienawidzę swojego odbicia w lustrze.
Nie wchodzę od dobrego tygodnia na wagę, bo nie chcę siebie jeszcze bardziej znienawidzić.
No i tak to wygląda.
Według kalendarza okres powinien przyjść jutro, ale u mnie to różnie bywa...

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

czas i tak upłynie.

Wakacje, wakacje i po wakacjach.
Tyle diety żeby wyglądać dobrze w kostiumie a tydzień zleciał nie wiadomo kiedy.
Po powrocie waga waha się między 41,9-42,4 kg
Trudno mi biegać w taką pogodę- wybrałam się od powrotu raz.
Napiszę coś więcej jak będę miała chwilę wolnego, mam dużo zaległości w pracy.

poniedziałek, 20 lipca 2015

Nie komplikuj tego co proste, nie upraszczaj tego co skomplikowane.

Staram się jeść minimum 1000kcal.
Wychodzi różnie, raz lepiej ,raz gorzej.
Ale od 2 tygodni nie ćwiczyłam, może z raz biegałam.
Waga waha się między 41 a 42,5 kg.
Źle się czuję gdy jem, bardzo.
Po każdym posiłku patrzę w lustro i mam wrażenie ,że przytyłam.
A wyjazd już za tydzień...
Jak ja się pokażę w kostiumie?! 

Idę pobiegać.


Muszę to zakończyć.
 Bo on chce coraz więcej a ja paradoksalnie coraz mniej.

piątek, 10 lipca 2015

When she was just a girl...

- Znowu schudłaś. Kiedy idziesz do tego psychologa?
- Jezu ale chuda, sama kości!
Mogłabym takich cytatów z ostatnich kilku dni przytoczyć wiele.

- Długo z tatą się kłóciłam po twoim wyjściu i powiem krótko, jak się za siebie nie weźmiesz to będziemy walczyć o przymusowe leczenie, bo to już jest przesada! Ile Ci brakuje do śmierci 3kg?!

Nie chce mi się nawet tego komentować.
Przecież wyglądam dobrze!

Wiedziałam ,że wizyta u rodziców nie będzie najlepszym pomysłem.

Niestety chcę nie chcę do ich następnej wizyty muszę trochę przytyć, chociaż do tych obiecanych 43kg...
Następnym razem jadę do nich przed samym wylotem do Grecji żeby zostawić im psa.
Mam na ogarnięcie się dokładnie 14 dni.
Spróbuję, bo wolę to niż...
Nie będzie łatwo, wiem to.
Sama siebie nie do końca upilnuję a T. znowu wyjechał na weekend.
Jakie to wszystko popieprzone!
Piję kawę i obmyślam plan działania.
Może zacznę liczyć kalorie żebym nie zjadała mniej niż 1100kcal?
Nie zrezygnuję z ćwiczeń oczywiście.
- Chodź sobie na ten fitness, biegaj ale jedz przy tym więcej.
Chociaż tyle, bo kiedyś dostałam zakaz na aktywność sportową.


W wtorek obiad z M. za miastem.
Wieczorem wyszłam z dziewczynami na piwo.
Pisał.
Dziękował za super popołudnie i dodał ,że wyglądałam zjawiskowo.
Wczoraj rano o mało co nie powiedziałam o wszystkim T.
Popłakałam się i powiedziałam ,żeby się nie zdziwił jeśli któregoś dnia wróci do pustego domu.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Beautiful life

Nie jest dobrze!
Źle się dzieje.

Waga spada, nie wiem jak, nie wiem dlaczego.
Gówno prawda, wiem.
Muszę więcej jeść, muszę.

40,2 kg

Zaszalałaś panienko!

Romans?
Muszę od tego uciec, bo wszystko idzie w złą stronę.