Październik zleciał jak z bicza strzelił.
Przyszedł listopad, który to już listopad w historii mojego bloga?
Zakładając bloga ileś lat temu w życiu nie pomyślałabym ,że będę go prowadzić tak długo.
Mało jest takich blogów, a szkoda.
Poznałam tutaj naprawdę wiele fajnych dziewczyn, po których nie został już nawet blog.
Wstałam dziś o 6;30. Nie mogłam spać.
Na dworze już jasno ale i smutno. Żółto-brązowe liście leżą na podjeździe, tylko czekać aż przykryje je śnieg.
Piję kawę z mlekiem i myślę co zjem na śniadanie.
Strasznie skurczył mi się ostatnio żołądek i moje porcje są naprawdę małe.
Z jednej strony się cieszę z drugiej...boje się ,że pójdę równią pochyłą w dół.
Świadomość choroby jest ciężką rzeczą. Gdy byłam młodsza i nie wiedziałam co mi dolega tylko ślepo dążyłam do chudości byto wygodniejsze. Teraz walczę sama ze sobą. Między 'chcę być chuda za wszelką cenę' a 'wiesz ,że niejedzenie nie prowadzi do niczego dobrego'. Straszne uczucie, nie polecam.
Wkurzają mnie gadki ludzi o moim wyglądzie. Wbrew pozorom nie lubię słuchać ,że chudo wyglądam.
Jedynie co się zmieniło to to ,że już nie upieram się jak głupia ,że dużo jem ale i ćwiczę dlatego chudnę.
Nie chce mi się już okłamywać i walczyć z ludźmi. Niech sobie myślą, gadają co chcą. Im jestem starsza tym bardziej mam to gdzieś.
Powiem więcej....2 moje pracownice/koleżanki wiedzą ,ze chodziłam do psychologa w związku z moim wiecznym odchudzaniem się.
No to chyba tyle, miłego dnia.
wtorek, 3 listopada 2015
wtorek, 27 października 2015
pogrzeb.
Wczoraj ostatni raz pożegnaliśmy moją babcię.
Zmarła mając 75 lat.
To straszne ale zawsze na pogrzebach zastanawiam się jakby wyglądał mój pogrzeb.
Czy przyszłoby dużo ludzi?
Jakie kupiliby kwiaty, jaką miałabym trumnę?
Wiem ,że to byłoby straszne przeżycie dla moich rodziców.
Jestem jedynaczką.
Dosyć.
Przez pracę chyba w tym tygodniu nie pójdę na fitness.
Nie mam czasu.
Ale dieta idzie, brzuch jest coraz bliższy ideału.
Zmarła mając 75 lat.
To straszne ale zawsze na pogrzebach zastanawiam się jakby wyglądał mój pogrzeb.
Czy przyszłoby dużo ludzi?
Jakie kupiliby kwiaty, jaką miałabym trumnę?
Wiem ,że to byłoby straszne przeżycie dla moich rodziców.
Jestem jedynaczką.
Dosyć.
Przez pracę chyba w tym tygodniu nie pójdę na fitness.
Nie mam czasu.
Ale dieta idzie, brzuch jest coraz bliższy ideału.
środa, 21 października 2015
I’ve tried to go on like I never knew you
Ciągła walka ze sobą zaczyna mnie męczyć.
Walka ze sobą z innymi.
W pracy:
- a ty nie jesz?
- jadłam obiad o 15
- taa...wacik nasączony powietrzem
Inna sytuacja:
Znowu schudłaś, nie wiem, mam cię zabrać na jakieś jedzenie?
Tak jestem postrzegana przez większość ludzi wokół mnie.
Nie chce mi się już gadać, tłumaczyć, każdy jest przecież najmądrzejszy.
Ciągnie mnie do obcięcia kalorii.
Bardzo.
Waga bez zmian między 42-3kg
Walka ze sobą z innymi.
W pracy:
- a ty nie jesz?
- jadłam obiad o 15
- taa...wacik nasączony powietrzem
Inna sytuacja:
Znowu schudłaś, nie wiem, mam cię zabrać na jakieś jedzenie?
Tak jestem postrzegana przez większość ludzi wokół mnie.
Nie chce mi się już gadać, tłumaczyć, każdy jest przecież najmądrzejszy.
Ciągnie mnie do obcięcia kalorii.
Bardzo.
Waga bez zmian między 42-3kg
czwartek, 15 października 2015
And if you hurt me...
Nie mogę coś zmobilizować się do regularnego pisania.
Nie mam o czym pisać.
Wrzucać jadłospis i ćwiczenia?
Sama nie wiem.
Nie dzieje się nic ciekawego u mnie.
Staram się jeść zdrowo, jeść min 3 posiłki dziennie, jeść...
Wróciłam na fitness.
Pogoda nie sprzyja już bieganiu a jest nowy grafik.
Póki co chodzę 2 razy w tygodniu na 2h.
Wakacyjna przerwa dużo zrobiła...złego.
Po każdych zajęciach mam takie zakwasy ,że ledwo chodzę.
Ale lubię to.
Nie mam o czym pisać.
Wrzucać jadłospis i ćwiczenia?
Sama nie wiem.
Nie dzieje się nic ciekawego u mnie.
Staram się jeść zdrowo, jeść min 3 posiłki dziennie, jeść...
Wróciłam na fitness.
Pogoda nie sprzyja już bieganiu a jest nowy grafik.
Póki co chodzę 2 razy w tygodniu na 2h.
Wakacyjna przerwa dużo zrobiła...złego.
Po każdych zajęciach mam takie zakwasy ,że ledwo chodzę.
Ale lubię to.
czwartek, 17 września 2015
Stworzyliśmy te wspomnienia dla siebie
Jesień zbliża się wielkimi krokami, choć ostatnie dni bardziej przypominają środek lata (dziś było 30 stopni).
Nie wierzyłam w to jak zapowiadali powrót ciepłych dni i tydzień temu zrobiłam porządki w szafie.
Schowałam krótkie spodenki, letnie sukienki, sandałki. Pora na wyposażenie szafy w grube swetry, ciepłe spodnie, płaszcze.
Jesień to smutna pora roku.
U mnie w życiu też jakby jesień.
Ogromny mętlik w głowie. Upływający czas ciągle przypomina o tym ,że pora już dorosnąć, że nie można tak ciągle żyć beztrosko. Szkoda, bo ja wcale nie mam ochoty dorastać.
Ostatnio myślałam żeby może zadzwonić do pani psycholog. Nawet nie w sprawie odchudzania, tak po prostu chciałam się wygadać, powiedzieć o moich obawach, zmartwieniach. Może ona 'profesjonalnie' poukładałaby mi w głowie albo...sama nie wiem tak naprawdę jakiej pomocy bym od niej oczekiwała. Wszyscy dookoła czegoś chcą:
- zmień pracę,
- pora pomyśleć o dzieciach, młodsza nie będziesz,
- zastanów się czego chcesz w życiu
Póki co dbam o siebie.
Nie daję się utuczyć. On ciągle walczy o min.43 kg. Co jakiś czas mam komisyjne ważenie ;)
Bawi mnie to i czasami bardzo denerwuje ale z drugiej strony staram się zrozumieć.
Biegam. Choć nie tak często, z braku czasu, czasem chęci a czasem pogody.
Przebiegałam pierwszą w życiu samodzielną dychę z czasem poniżej godziny.
Nie wiem czy będę próbowała pobić rekord, póki co wolę biegać na 5-7km. Wtedy czuję się najlepiej. Fitness póki co poszedł na bok. Ale wrócę, najprawdopodobniej od października.
Mój 'romans' powoli dobiega końca.
Tak, już niby dawno napisałam mu ,że to nie ma sensu jednak nie da się ukryć ,ze cholernie nas do siebie ciągnie. Jest mega słodziakiem, nie wiem czy to przez to ,że jest młodszy, a może to na zasadzie zakazanego owocu? Romanse mają to do siebie ,ze są fajne jeśli są krótkie, potem czar pryska. I mój czar chyba już pryska...na szczęście.
Przepraszam ,że dziś tak bez ładu i składu i mało o diecie ale u mnie w kwestii diety się mało zmienia. Staram się jeść. Jeść zdrowo. Jeść 3 posiłki dziennie. Czasami jest lżej, czasami ciężej ale jakoś idzie. Waga...42,5kg
Nie wierzyłam w to jak zapowiadali powrót ciepłych dni i tydzień temu zrobiłam porządki w szafie.
Schowałam krótkie spodenki, letnie sukienki, sandałki. Pora na wyposażenie szafy w grube swetry, ciepłe spodnie, płaszcze.
Jesień to smutna pora roku.
U mnie w życiu też jakby jesień.
Ogromny mętlik w głowie. Upływający czas ciągle przypomina o tym ,że pora już dorosnąć, że nie można tak ciągle żyć beztrosko. Szkoda, bo ja wcale nie mam ochoty dorastać.
Ostatnio myślałam żeby może zadzwonić do pani psycholog. Nawet nie w sprawie odchudzania, tak po prostu chciałam się wygadać, powiedzieć o moich obawach, zmartwieniach. Może ona 'profesjonalnie' poukładałaby mi w głowie albo...sama nie wiem tak naprawdę jakiej pomocy bym od niej oczekiwała. Wszyscy dookoła czegoś chcą:
- zmień pracę,
- pora pomyśleć o dzieciach, młodsza nie będziesz,
- zastanów się czego chcesz w życiu
Póki co dbam o siebie.
Nie daję się utuczyć. On ciągle walczy o min.43 kg. Co jakiś czas mam komisyjne ważenie ;)
Bawi mnie to i czasami bardzo denerwuje ale z drugiej strony staram się zrozumieć.
Biegam. Choć nie tak często, z braku czasu, czasem chęci a czasem pogody.
Przebiegałam pierwszą w życiu samodzielną dychę z czasem poniżej godziny.
Nie wiem czy będę próbowała pobić rekord, póki co wolę biegać na 5-7km. Wtedy czuję się najlepiej. Fitness póki co poszedł na bok. Ale wrócę, najprawdopodobniej od października.
Mój 'romans' powoli dobiega końca.
Tak, już niby dawno napisałam mu ,że to nie ma sensu jednak nie da się ukryć ,ze cholernie nas do siebie ciągnie. Jest mega słodziakiem, nie wiem czy to przez to ,że jest młodszy, a może to na zasadzie zakazanego owocu? Romanse mają to do siebie ,ze są fajne jeśli są krótkie, potem czar pryska. I mój czar chyba już pryska...na szczęście.
Przepraszam ,że dziś tak bez ładu i składu i mało o diecie ale u mnie w kwestii diety się mało zmienia. Staram się jeść. Jeść zdrowo. Jeść 3 posiłki dziennie. Czasami jest lżej, czasami ciężej ale jakoś idzie. Waga...42,5kg
piątek, 28 sierpnia 2015
She said
Wakacje, wakacje i po wakacjach.
Biegając po lesie w każdym tygodniu na ścieżkach widzę coraz więcej suchych liści.
Jesień.
Zbliża się wielkimi krokami.
Lubię nawet jesień. O ile nie pada.
Ale jesień przeleci i nawet nie zauważymy kiedy a w sklepach na wystawach pojawią się mikołaje, choinki, światełka. W galeriach i sklepach będzie masa ludzi goniących za prezentami, karpiami, pierogami. Wydadzą kupę niepotrzebnych pieniędzy na...4? dni... Po co? Żeby, w większości przypadków, posiedzieć przy stole z rodziną i poudawać jak się wszyscy kochają. Żenada. Ale powiem szczerze ,że nawet lubię tą żenadę.
Ale do świąt jeszcze daleko. Jeszcze mogę się cieszyć ciepłymi dniami i bieganiem po lesie.
W tym tygodniu biegałam tylko raz.
Cały tydzień spędziłam w pracy a i weekend zapowiada się ciekawie, bo pracuję również w niedzielę.
Także... mało biegam z braku czasu.
Jestem przed okresem.
Mam cycki jak gwiazda porno, które ,mam wrażenie,że zaraz eksplodują!
Nienawidzę swojego odbicia w lustrze.
Nie wchodzę od dobrego tygodnia na wagę, bo nie chcę siebie jeszcze bardziej znienawidzić.
No i tak to wygląda.
Według kalendarza okres powinien przyjść jutro, ale u mnie to różnie bywa...
Biegając po lesie w każdym tygodniu na ścieżkach widzę coraz więcej suchych liści.
Jesień.
Zbliża się wielkimi krokami.
Lubię nawet jesień. O ile nie pada.
Ale jesień przeleci i nawet nie zauważymy kiedy a w sklepach na wystawach pojawią się mikołaje, choinki, światełka. W galeriach i sklepach będzie masa ludzi goniących za prezentami, karpiami, pierogami. Wydadzą kupę niepotrzebnych pieniędzy na...4? dni... Po co? Żeby, w większości przypadków, posiedzieć przy stole z rodziną i poudawać jak się wszyscy kochają. Żenada. Ale powiem szczerze ,że nawet lubię tą żenadę.
Ale do świąt jeszcze daleko. Jeszcze mogę się cieszyć ciepłymi dniami i bieganiem po lesie.
W tym tygodniu biegałam tylko raz.
Cały tydzień spędziłam w pracy a i weekend zapowiada się ciekawie, bo pracuję również w niedzielę.
Także... mało biegam z braku czasu.
Jestem przed okresem.
Mam cycki jak gwiazda porno, które ,mam wrażenie,że zaraz eksplodują!
Nienawidzę swojego odbicia w lustrze.
Nie wchodzę od dobrego tygodnia na wagę, bo nie chcę siebie jeszcze bardziej znienawidzić.
No i tak to wygląda.
Według kalendarza okres powinien przyjść jutro, ale u mnie to różnie bywa...
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
czas i tak upłynie.
Wakacje, wakacje i po wakacjach.
Tyle diety żeby wyglądać dobrze w kostiumie a tydzień zleciał nie wiadomo kiedy.
Po powrocie waga waha się między 41,9-42,4 kg
Trudno mi biegać w taką pogodę- wybrałam się od powrotu raz.
Napiszę coś więcej jak będę miała chwilę wolnego, mam dużo zaległości w pracy.
Tyle diety żeby wyglądać dobrze w kostiumie a tydzień zleciał nie wiadomo kiedy.
Po powrocie waga waha się między 41,9-42,4 kg
Trudno mi biegać w taką pogodę- wybrałam się od powrotu raz.
Napiszę coś więcej jak będę miała chwilę wolnego, mam dużo zaległości w pracy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)