Jestem przemęczona, bardzo.
Ćwiczenia + niewyspanie sprawia ,że ledwo żyję.
Ale ćwiczę, codziennie oprócz weekendów.
Wczoraj godzina step &shape + godzin rozciągania.
Dziś czuję nogi, pośladki i klatkę piersiową od pompek.
Ale nie ma lekko dziś idę na slim gym + może basen (zależy jak dużo ludzi będzie).
Jutro chyba nie będzie ćwiczeń, bo jestem cały dzień w pracy a i na wieczornych zajęciach w klubie nie ma nic ciekawego. Ale może to i lepiej, przyda się ciału dzień na regenerację.
T. na diecie, póki co idzie mu dobrze.
wtorek, 9 czerwca 2015
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Czerwiec.
Byłam dziś na pomiarze masy ciała.
Wszystko wyszło w normie.
Mam i odpowiednią ilość mięśni i odpowiednią tłuszczu.
Metabolizm spoczynkowy 1050kca.
I mam zamiar tej granicy się trzymać.
W dni kiedy będę ćwiczyć/ biegać będę starała się zjeść trochę więcej.
Dzisiaj:
kawa z mlekiem
bułka ciemna z serkiem light, ogórkiem i sałatą
zupa fasolowa (bez grochu ,bo nie lubię) i sałatka (zielona sałata, ogórek, pomidor, sos)
banan, jogurt naturalny + mała łyżeczka siemienia lnianego, nasion chia i otrąb żytnich
Bieganie 5,2 km- 210kcal
godzina rozciągania
Wszystko wyszło w normie.
Mam i odpowiednią ilość mięśni i odpowiednią tłuszczu.
Metabolizm spoczynkowy 1050kca.
I mam zamiar tej granicy się trzymać.
W dni kiedy będę ćwiczyć/ biegać będę starała się zjeść trochę więcej.
Dzisiaj:
kawa z mlekiem
bułka ciemna z serkiem light, ogórkiem i sałatą
zupa fasolowa (bez grochu ,bo nie lubię) i sałatka (zielona sałata, ogórek, pomidor, sos)
banan, jogurt naturalny + mała łyżeczka siemienia lnianego, nasion chia i otrąb żytnich
Bieganie 5,2 km- 210kcal
godzina rozciągania
piątek, 29 maja 2015
Na dnie serca schowały się marzenia, przykryte kamieniem dorosłości, splątane liną czasu.
- Niedługo znikniesz, kiedy idziesz do pani psycholog? Chyba się do niej przejadę, bo widzę ,że nic ci nie pomaga.
Nie pomaga ,bo do psychologa nie chodzę. Wolę jednak się do tego nie przyznawać, bo znów będzie gadanie.
Tylko T. wie ,że odpuściłam terapię.
Ciężko nawet powiedzieć ,że odpuściłam, bo na dobre jej nawet nie zaczęłam.
Pani psycholog sama stwierdziła ,że nie ma sensu żebym przychodziła na siłę.
I dzięki jej za to.
Waga bez zmian, choć ja czuję ,że tyję.
Może to przez brak ćwiczeń w ostatnim okresie?
Dziś pogoda wreszcie się poprawiła więc poszłam pobiegać.
5,2km- spalone 210 kcal.
Od czerwca mam wykupiony karnet i wracam na fitness i stretching.
Już praktycznie lato a moje ciało nadal mnie nie zadowala.
Na śniadanie zjadłam mały kawałek ciasta, które sama upiekłam.
Z jabłkami bez cukru, na mące pełnoziarnistej, do tego kawa z mlekiem.
Po bieganiu banan z jogurtem naturalnym 0% + nasiona chia, siemię lniane, otręby.
Będę musiała zmusić się do zjedzenia czegoś na obiadokolację.
Oby jutro pogoda dopisała to znów będzie bieganie.
Nie pomaga ,bo do psychologa nie chodzę. Wolę jednak się do tego nie przyznawać, bo znów będzie gadanie.
Tylko T. wie ,że odpuściłam terapię.
Ciężko nawet powiedzieć ,że odpuściłam, bo na dobre jej nawet nie zaczęłam.
Pani psycholog sama stwierdziła ,że nie ma sensu żebym przychodziła na siłę.
I dzięki jej za to.
Waga bez zmian, choć ja czuję ,że tyję.
Może to przez brak ćwiczeń w ostatnim okresie?
Dziś pogoda wreszcie się poprawiła więc poszłam pobiegać.
5,2km- spalone 210 kcal.
Od czerwca mam wykupiony karnet i wracam na fitness i stretching.
Już praktycznie lato a moje ciało nadal mnie nie zadowala.
Na śniadanie zjadłam mały kawałek ciasta, które sama upiekłam.
Z jabłkami bez cukru, na mące pełnoziarnistej, do tego kawa z mlekiem.
Po bieganiu banan z jogurtem naturalnym 0% + nasiona chia, siemię lniane, otręby.
Będę musiała zmusić się do zjedzenia czegoś na obiadokolację.
Oby jutro pogoda dopisała to znów będzie bieganie.
środa, 13 maja 2015
Strata czasu jest, podobnie do śmierci, nieodwracalna.
A czas leci...nieubłaganie.
Człowiek żyje z dnia na dzień nie myśląc o tym. Wykonuje swoje obowiązki, oddaje się przyjemnością i nagle...bum. Uświadamia sobie ,że dopiero co były święta i nowy rok a za chwilę minie pół roku tego nowego.
Przeraża mnie to.
Przecież dopiero co patrzyłam jak na drzewach rozwijają się pąki, marzyłam żeby było już ciepło i nie wiadomo kiedy a wszystko jest już zielone a zimowe ubrania można schować głęboko do szafy.
Czas leci a ja czasami patrzę wstecz i widzę ile tego czasu zmarnowałam, niestety.
Codziennie budzę się i chce żeby ten dzień był lepszy od poprzedniego, żeby jednak nie był tym zmarnowanym ale...
Lato coraz bliżej a mój brzuch i nogi nie są takie jakie bym chciała żeby były.
Teraz mam okres więc wyglądam jak w ciąży, boli mnie brzuch, piersi...
Ale ogólnie nie mam co narzekać, bo nie tyję.
Niestety też specjalnie nie chudnę ale może to i lepiej ,bo bym życia w domu nie miała.
Czy to nie żenujące?
Przypomnę ,że mam 27 lat...
Ale...nie samą dietą człowiek żyje.
Ciągle szukam pracy. Najchętniej byłabym menagerem klubu fitness, pracowałabym w środowisku, które lubię i w pracy, do której myślę ,że się nadaję.
Muszę się wziąć ostro za siebie i nie odkładać ciągle pewnych rzeczy na jutro.
Oprócz diety, ćwiczeń itp. Chcę codziennie nauczyć się 10 nowych słówek z angielskiego.
Czas start!
Człowiek żyje z dnia na dzień nie myśląc o tym. Wykonuje swoje obowiązki, oddaje się przyjemnością i nagle...bum. Uświadamia sobie ,że dopiero co były święta i nowy rok a za chwilę minie pół roku tego nowego.
Przeraża mnie to.
Przecież dopiero co patrzyłam jak na drzewach rozwijają się pąki, marzyłam żeby było już ciepło i nie wiadomo kiedy a wszystko jest już zielone a zimowe ubrania można schować głęboko do szafy.
Czas leci a ja czasami patrzę wstecz i widzę ile tego czasu zmarnowałam, niestety.
Codziennie budzę się i chce żeby ten dzień był lepszy od poprzedniego, żeby jednak nie był tym zmarnowanym ale...
Lato coraz bliżej a mój brzuch i nogi nie są takie jakie bym chciała żeby były.
Teraz mam okres więc wyglądam jak w ciąży, boli mnie brzuch, piersi...
Ale ogólnie nie mam co narzekać, bo nie tyję.
Niestety też specjalnie nie chudnę ale może to i lepiej ,bo bym życia w domu nie miała.
Czy to nie żenujące?
Przypomnę ,że mam 27 lat...
Ale...nie samą dietą człowiek żyje.
Ciągle szukam pracy. Najchętniej byłabym menagerem klubu fitness, pracowałabym w środowisku, które lubię i w pracy, do której myślę ,że się nadaję.
Muszę się wziąć ostro za siebie i nie odkładać ciągle pewnych rzeczy na jutro.
Oprócz diety, ćwiczeń itp. Chcę codziennie nauczyć się 10 nowych słówek z angielskiego.
Czas start!
poniedziałek, 4 maja 2015
maj
Maj.
Pogoda w kratę ale za to jest już pięknie zielono.
W mojej głowie też różnie.
Raz słońce, raz deszcz.
Raz chmury, raz błękitne niebo.
Lato zbliża się wielkimi krokami a moje ciało pozostawia wiele do życzenia.
Brzuch, uda.
Nad tymi miejscami muszę bardziej popracować.
Dieta okej.
Niestety czasami zapominam o jedzeniu i jem 2 posiłki.
A już tak dobrze mi szło z 3 a czasami nawet czterema.
Nie mam już karty multisport dlatego też na fitness i stretching wrócę najprawdopodobniej dopiero od czerwca.
Póki co pozostaje mi bieganie + ewentualne ćwiczenia w domu.
Pogoda w kratę ale za to jest już pięknie zielono.
W mojej głowie też różnie.
Raz słońce, raz deszcz.
Raz chmury, raz błękitne niebo.
Lato zbliża się wielkimi krokami a moje ciało pozostawia wiele do życzenia.
Brzuch, uda.
Nad tymi miejscami muszę bardziej popracować.
Dieta okej.
Niestety czasami zapominam o jedzeniu i jem 2 posiłki.
A już tak dobrze mi szło z 3 a czasami nawet czterema.
Nie mam już karty multisport dlatego też na fitness i stretching wrócę najprawdopodobniej dopiero od czerwca.
Póki co pozostaje mi bieganie + ewentualne ćwiczenia w domu.
piątek, 24 kwietnia 2015
Bez zgody ani państwo nie może egzystować, ani rodzina.
Psycholog na ostatniej wizycie zapytała mnie czemu tak rzadko odwiedzam rodziców.
Odpowiedziałam ,że nie wiem.
To dziwne ale po kilku dniach dopiero znalazłam odpowiedź.
Ze strachu.
Boje się ,że zauważą ,że jednak chudnę, że będą gadać ,że jestem za chuda itp.
Nie znoszę tego i żeby uniknąć spięć z nimi to wolę ich nie odwiedzać.
To trochę smutne...
Ale co zrobić?
Oni nie zrozumieją.
Nikt nie rozumie.
T. też nie.
Wystarczy ,że siebie wpędziłaś w anoreksje.
Czy mi się wydaje czy trochę schudłaś?
Czasami mam przebłyski ,że wyglądam okej, że nie muszę już chudnąć.
Czasami.
Czasami.
Nienawidzę swojego ciała tak bardzo.
Ćwicząc widzę w lustrze grube uda, wystający brzuch.
Leżę w łóżku i mam ochotę wyrwać paznokciami cały ten tłuszcz.
Walczę.
Najbardziej sama ze sobą.
Bo chciałabym nie jeść nic ale wiem ,że nie mogę, nie tędy droga.
W takich chwilach najbardziej potrzebuję właśnie jego.
Powoli wysiadam...
Odpowiedziałam ,że nie wiem.
To dziwne ale po kilku dniach dopiero znalazłam odpowiedź.
Ze strachu.
Boje się ,że zauważą ,że jednak chudnę, że będą gadać ,że jestem za chuda itp.
Nie znoszę tego i żeby uniknąć spięć z nimi to wolę ich nie odwiedzać.
To trochę smutne...
Ale co zrobić?
Oni nie zrozumieją.
Nikt nie rozumie.
T. też nie.
Wystarczy ,że siebie wpędziłaś w anoreksje.
Czy mi się wydaje czy trochę schudłaś?
Czasami mam przebłyski ,że wyglądam okej, że nie muszę już chudnąć.
Czasami.
Czasami.
Nienawidzę swojego ciała tak bardzo.
Ćwicząc widzę w lustrze grube uda, wystający brzuch.
Leżę w łóżku i mam ochotę wyrwać paznokciami cały ten tłuszcz.
Walczę.
Najbardziej sama ze sobą.
Bo chciałabym nie jeść nic ale wiem ,że nie mogę, nie tędy droga.
W takich chwilach najbardziej potrzebuję właśnie jego.
Powoli wysiadam...
środa, 1 kwietnia 2015
To, co nadaje sens życiu, nadaje także sens śmierci.
Odhaczam się u psychologa w wyznaczonych terminach.
Kolejna wizyta 16 kwietnia.
Wczoraj test. Dziwny test. 566 pytań prawda/fałsz.
Dziwnych pytań.
Wróciłam do regularnej aktywności.
W poniedziałki i czwartki step i stretching.
W pozostałe dni wszystko zależy od pracy.
Niedługo będę mogła wrócić wreszcie na basen.
Jak pogoda się uspokoi i wróci wiosna to wrócę do biegania.
Chcę na wakacje mieć idealne ciało.
Waga waha się między 42-43kg.
Nie mierzyłam się dawno więc nie wiem jak moje udo.
Nadal nie mogę patrzeć na swoje ciało.
Nie znoszę dotykać brzucha i patrzeć na te dwa balerony.
Sobota i niedziela u rodziców.
Mam nadzieję ,że odpuszczą gadki na temat mojego wyglądu chociaż w święta.
Kolejna wizyta 16 kwietnia.
Wczoraj test. Dziwny test. 566 pytań prawda/fałsz.
Dziwnych pytań.
Wróciłam do regularnej aktywności.
W poniedziałki i czwartki step i stretching.
W pozostałe dni wszystko zależy od pracy.
Niedługo będę mogła wrócić wreszcie na basen.
Jak pogoda się uspokoi i wróci wiosna to wrócę do biegania.
Chcę na wakacje mieć idealne ciało.
Waga waha się między 42-43kg.
Nie mierzyłam się dawno więc nie wiem jak moje udo.
Nadal nie mogę patrzeć na swoje ciało.
Nie znoszę dotykać brzucha i patrzeć na te dwa balerony.
Sobota i niedziela u rodziców.
Mam nadzieję ,że odpuszczą gadki na temat mojego wyglądu chociaż w święta.
Subskrybuj:
Posty (Atom)