Lubię zmiany, oczywiście zmiany na lepsze.
Odstawiłam kawę i piję codziennie soki świeżo wyciskane.
Umówiłam się na treningi personalne z trenerem na siłowni.
Co mnie do tego skłoniło?
Awantura z Nim.
Powiedział ,że mam przytyć do 45kg... wtf?
Na początku bardzo się stawiałam. Później emocje opadły i stwierdziłam ,że przytyję chodząc na siłownię.
Nie ma innego sposobu. Nie chcę tyć poprzez gromadzenie tkanki tłuszczowej. A lekko umięśnione ciało bardzo mi się podoba.
Nie chcę komentować tego co powiedział On jak mu o tym powiedziałam.
Postanowiłam mieć to w dupie. To jest moje ciało i nie pozwolę mu wtrącać się w mój wygląd.
Także w poniedziałek idę na pierwsze spotkanie, w celu obgadania moich oczekiwań.
waga: 43,4 kg
piątek, 15 stycznia 2016
czwartek, 7 stycznia 2016
zdrowe odchudzanie?
Za oknem nareszcie biało. Nie żebym jakoś specjalnie lubiła śnieg ale spacer po takim świeżym śniegu jest całkiem miły. Dlatego też dzisiaj po południu wzięłam psa i poszliśmy na godzinny spacer do lasu. Spacery w samotności są dobre, bo na spokojnie można sobie przemyśleć parę spraw.
Dużo ludzi komentuje mój wygląd. Każą mi jeść. Zabawne, bo czasy głodzenia się mam już naprawdę za sobą. Teraz jem, różnie ale jem. Staram się jak mogę. Ale jak tu móc gdy w głowie słyszysz:
Dużo ludzi komentuje mój wygląd. Każą mi jeść. Zabawne, bo czasy głodzenia się mam już naprawdę za sobą. Teraz jem, różnie ale jem. Staram się jak mogę. Ale jak tu móc gdy w głowie słyszysz:
nie jedz tego
weź bez dodatków, będzie mniej kalorii
nie jesteś głodna
jesteś gruba
Są chwile kiedy jest w miarę okej. Głosy gdzieś milkną, oddalają się. Ale często potem wracają ze zdwojoną siłą. Patrzę na siebie w lustrze i nie mogę znieść swojego odbicia! Mam ochotę złapać za nóż i wyciąć nadmiar tłuszczu z brzucha, ud, ramion.
Po tylu latach życia z ed przyzwyczaiłam się już do takich huśtawek. Póki co pozostaje mi walczyć o jako taką normalność.
Chciałam kupić sobie sokowirówkę ale znajomi powiedzieli mi ,że pożyczą mi swoją, bo już nie używają. Powiedzieli ,że pewnie będę się z niej cieszyć dwa tygodnie, góra miesiąc a później będzie stała.
Dziś zrobiłam rano sok z marchewki, pomarańczy i odrobiny banana a teraz piję sok z połowy buraka, jabłka i marchewki. Chcę codziennie pić chociaż jedną szklankę świeżego soku i ciekawa jestem czy moja skóra i włosy będą miały lepszy wygląd.
Dziś jedzeniowo:
- 2 kromki pro Body z 1 jajkiem sadzonym i odrobiną serka lekkiego (zamiast masła)
- kawa z mlekiem
- świeży sok (marchewka, banan, pomarańcza)
- makaron pełnoziarnisty (25g) i zupa pieczarkowa (bez śmietany, mąki itp.)
- 2 ciasteczka owsiane własnego wyrobu z łyżeczką Nutelli
- sok z buraka, marchewki i jabłka
Nie idę dziś na fitness. Po wczorajszej siłowni (tak poszłam wreszcie na siłownię- 2h) mam takie zakwasy ,że nie mogę rękami ruszyć.
Miłego wieczoru.
sobota, 2 stycznia 2016
Plany na 2016?
Mroźno.
Bardzo mroźno.
Patrzę na termometr, co widzę?
- 11
Plany na 2016?
Więcej podróżować. Czuję jakiś niedosyt po 2015 roku. Dużo pracowałam, szefowi urodziło się dziecko więc nie mógł mnie zastąpić przez co ja miałam mało wolnego. Mam nadzieję ,że w tym roku odbiję sobie ten pracowity rok.
Dbanie o ciało...jak zawsze ;) Tutaj nic się nie zmienia. No może chciałabym jeszcze więcej ćwiczyć. Kupiłam nowe buty na fitness, bo obecna strasznie się ślizgają na parkiecie.
Co jeszcze?
Chciałabym przebiec 15 km. Udało mi się już przebiec 10km w poniżej godzinę, pora pobić kolejny rekord.
Poza tym, to jeść regularnie, nie głodzić się, nie dać się zwariować.
Osiągnąć idealnie płaski brzuch, nie odkładać nic na potem, zrobić wszystko alby nowy rok był lepszy od starego.
Ah no i chyba najważniejsze...chciałabym wreszcie nauczyć się oszczędzać i wydawać mniej pieniędzy na rzeczy, które nie są mi niezbędne do życia.
Czas start!
Bardzo mroźno.
Patrzę na termometr, co widzę?
- 11
Plany na 2016?
Więcej podróżować. Czuję jakiś niedosyt po 2015 roku. Dużo pracowałam, szefowi urodziło się dziecko więc nie mógł mnie zastąpić przez co ja miałam mało wolnego. Mam nadzieję ,że w tym roku odbiję sobie ten pracowity rok.
Dbanie o ciało...jak zawsze ;) Tutaj nic się nie zmienia. No może chciałabym jeszcze więcej ćwiczyć. Kupiłam nowe buty na fitness, bo obecna strasznie się ślizgają na parkiecie.
Co jeszcze?
Chciałabym przebiec 15 km. Udało mi się już przebiec 10km w poniżej godzinę, pora pobić kolejny rekord.
Poza tym, to jeść regularnie, nie głodzić się, nie dać się zwariować.
Osiągnąć idealnie płaski brzuch, nie odkładać nic na potem, zrobić wszystko alby nowy rok był lepszy od starego.
Ah no i chyba najważniejsze...chciałabym wreszcie nauczyć się oszczędzać i wydawać mniej pieniędzy na rzeczy, które nie są mi niezbędne do życia.
Czas start!
środa, 30 grudnia 2015
...
Nie wiem czy słyszałaś jak ciocia mówiła ,że na Ostrołęce zmarła dziewczyna, która się odchudzała. Jak patrzę na ciebie to się boję ,że skończysz tak samo. Obyś do tego nie doprowadziła, bo obiecuję ci ,że pochowam cię pod drzewem jak psa, nie zapalę nawet jednego znicza. Nigdy się nie przyznam ,że miałam córkę.
Dziękuję mamo.
Dziękuję mamo.
wtorek, 29 grudnia 2015
Coś się kończy, coś zaczyna
Święta, święta i po świętach.
Dużo biegania, przygotowań.
A 3 dni mijają nie wiadomo kiedy.
Teraz wszyscy odliczają do nowego roku, będą robić postanowienia itp.
I po co komu postanowienia skoro trzymają się ich nie dłużej niż 2-3 miesiące?
Śmieszą mnie zawsze tłumy ludzi na siłowni. Mija kilka tygodni i znów jest jak wcześniej.
Dlaczego nie potrafimy trzymać się naszych postanowień?
Myślę ,że nakładamy na siebie za dużo a nasze postanowienia są często zbyt wygórowanymi marzeniami.
Chcesz schudnąć? Okej...ale nie pisz "muszę schudnąć 5 kg w miesiąc'. Nasz mózg źle reaguje na słowo 'muszę', a wystarczy zmienić na 'chcę'. Poza tym czy nie lepiej brzmi "chcę chudnąć min 2 kg w miesiącu"?
Chcecie uczyć się języków? Okej ale też nie ustanawiajcie nie wiadomo jakich postanowień- wystarczy od 3 do 5 słówek dziennie a zobaczcie ile będziecie umieć po miesiącu ;)
Kwestię postanowień zostawiam Wam do przemyślenia :)
Ja postanowień jako takich nie robię.
Sama kilka razy złapałam się na tym ,że kiepsko mi szło trzymanie się ich dlatego mam jedno ogólne postanowienie- żeby nie było gorzej niż w roku poprzednim ;)
Święta minęły spokojnie ale męcząco.
Teraz mam kilka dni odpoczynku, bo nie muszę iść do pracy.
Dlatego chce ten czas wykorzystać na lenistwo i ćwiczenia.
Nie przytyłam w święta ale też nie schudłam.
Tak czy siak pora wrócić na właściwe tory jedzeniowe ;)
Dużo biegania, przygotowań.
A 3 dni mijają nie wiadomo kiedy.
Teraz wszyscy odliczają do nowego roku, będą robić postanowienia itp.
I po co komu postanowienia skoro trzymają się ich nie dłużej niż 2-3 miesiące?
Śmieszą mnie zawsze tłumy ludzi na siłowni. Mija kilka tygodni i znów jest jak wcześniej.
Dlaczego nie potrafimy trzymać się naszych postanowień?
Myślę ,że nakładamy na siebie za dużo a nasze postanowienia są często zbyt wygórowanymi marzeniami.
Chcesz schudnąć? Okej...ale nie pisz "muszę schudnąć 5 kg w miesiąc'. Nasz mózg źle reaguje na słowo 'muszę', a wystarczy zmienić na 'chcę'. Poza tym czy nie lepiej brzmi "chcę chudnąć min 2 kg w miesiącu"?
Chcecie uczyć się języków? Okej ale też nie ustanawiajcie nie wiadomo jakich postanowień- wystarczy od 3 do 5 słówek dziennie a zobaczcie ile będziecie umieć po miesiącu ;)
Kwestię postanowień zostawiam Wam do przemyślenia :)
Ja postanowień jako takich nie robię.
Sama kilka razy złapałam się na tym ,że kiepsko mi szło trzymanie się ich dlatego mam jedno ogólne postanowienie- żeby nie było gorzej niż w roku poprzednim ;)
Święta minęły spokojnie ale męcząco.
Teraz mam kilka dni odpoczynku, bo nie muszę iść do pracy.
Dlatego chce ten czas wykorzystać na lenistwo i ćwiczenia.
Nie przytyłam w święta ale też nie schudłam.
Tak czy siak pora wrócić na właściwe tory jedzeniowe ;)
piątek, 4 grudnia 2015
Amerykańskie święta??
Święta coraz bliżej a pogoda chyba pomyliła święta ;)
W grudniu żeby było 7 stopni to nie pamiętam, wczoraj w nocy było 5 na plusie.
Ale nie narzekam, nie lubię zimy choć na święta to co innego.
Powoli chyba każdy się przyzwyczaja do świąt w stylu amerykańskim- bez śniegu, sztuczne dmuchane bałwany przed domem, brakuje tylko palm ozdobionych światełkami ;)
Nie mogę już się doczekać świąt.
Kupiłam wczoraj mandarynki, które skutecznie mi o nich przypominają.
Gdyby ktoś zapytał z czym kojarzą mi się święta Bożego Narodzenia to pierwsze mi przychodzą do głowy właśnie te małe pomarańczowe owoce.
Święta spędzam jak zawsze u rodziców. Standardowo będzie zupa grzybowa, ryba, pierogi. Nigdy nie robimy dużo jedzenia na Wigilię ,bo jest nas tylko 3. Gorzej jest w pierwszy i drugi dzień kiedy przyjeżdża do nas rodzinka, lub my gdzieś idziemy. Ciężko wtedy wymigać się od jedzenia ale ja mam już to dobrze rozplanowane. Wiem czego i ile mogę zjeść. Dużo surówek i trochę mięsa jest dobrym sposobem na oszukanie ludzi patrzących w twój talerz.
Ah...nie o tym tu miało być.
Muszę bardziej pilnować swojego jedzenia. Ostatnio (przez brak czasu) jadłam tylko dwa posiłki- śniadanie ok 10 i obiad ok 16. Nie dobrze.
Postanowiłam zapisywać tutaj swoje bilanse- będzie łatwiej mi się pilnować aby zjadać 500-1000kcal
Dziś 'śniadanie' bardzo złe- kawa z mlekiem i czekoladka z nadzieniem słone toffie- 170 kcal
Późne śniadanie (12;30)- 430kcal:
- 100g monte- 200kcal
- 150g jogurtu naturnego 0%- 75kcal
- banan- 110 kcal
- 10g otrąb żytnich- 30kcal
- nasiona chia
Przekąska (14:15) 4 mandarynki- 300g- 125kcal
2 czekoladki- 160 kcal
Sałatka (16:30)- 170kcal
sałata- 10 kcal
marchewka 80g- 20kcal
cebula 45g- 15kcal
awokado 60g- 95 kcal
wafel ryżowy- 20kcal
dodatki- 10kcal
TOTAL: 1055kcal
I cała noc w pracy...
W grudniu żeby było 7 stopni to nie pamiętam, wczoraj w nocy było 5 na plusie.
Ale nie narzekam, nie lubię zimy choć na święta to co innego.
Powoli chyba każdy się przyzwyczaja do świąt w stylu amerykańskim- bez śniegu, sztuczne dmuchane bałwany przed domem, brakuje tylko palm ozdobionych światełkami ;)
Nie mogę już się doczekać świąt.
Kupiłam wczoraj mandarynki, które skutecznie mi o nich przypominają.
Gdyby ktoś zapytał z czym kojarzą mi się święta Bożego Narodzenia to pierwsze mi przychodzą do głowy właśnie te małe pomarańczowe owoce.
Święta spędzam jak zawsze u rodziców. Standardowo będzie zupa grzybowa, ryba, pierogi. Nigdy nie robimy dużo jedzenia na Wigilię ,bo jest nas tylko 3. Gorzej jest w pierwszy i drugi dzień kiedy przyjeżdża do nas rodzinka, lub my gdzieś idziemy. Ciężko wtedy wymigać się od jedzenia ale ja mam już to dobrze rozplanowane. Wiem czego i ile mogę zjeść. Dużo surówek i trochę mięsa jest dobrym sposobem na oszukanie ludzi patrzących w twój talerz.
Ah...nie o tym tu miało być.
Muszę bardziej pilnować swojego jedzenia. Ostatnio (przez brak czasu) jadłam tylko dwa posiłki- śniadanie ok 10 i obiad ok 16. Nie dobrze.
Postanowiłam zapisywać tutaj swoje bilanse- będzie łatwiej mi się pilnować aby zjadać 500-1000kcal
Dziś 'śniadanie' bardzo złe- kawa z mlekiem i czekoladka z nadzieniem słone toffie- 170 kcal
Późne śniadanie (12;30)- 430kcal:
- 100g monte- 200kcal
- 150g jogurtu naturnego 0%- 75kcal
- banan- 110 kcal
- 10g otrąb żytnich- 30kcal
- nasiona chia
Przekąska (14:15) 4 mandarynki- 300g- 125kcal
2 czekoladki- 160 kcal
Sałatka (16:30)- 170kcal
sałata- 10 kcal
marchewka 80g- 20kcal
cebula 45g- 15kcal
awokado 60g- 95 kcal
wafel ryżowy- 20kcal
dodatki- 10kcal
TOTAL: 1055kcal
I cała noc w pracy...
piątek, 13 listopada 2015
ostatnie kartki kalendarza
Jest godzina 6;50, od prawie godziny jestem na nogach. Widok za oknem jak w horrorze- mgła taka ,że widać tylko najbliższe drzewa. Kiedy jestem sama w domu często wstaję o tak chorej wczesnej godzinie.
On wczoraj wyjechał, wróci jutro wieczorem.
- zobacz już tylko tyle zostało kartek w kalendarzu...ale ten czas leci
Czas leci jak szalony! Mam wrażenie ,że odkąd skończyłam 25lat leci podwójnie szybciej.
Pamiętam słowa pani psycholog: Nie mogę pani zmusić żeby tutaj przychodziła, jeśli się pani namyśli i zdecyduje proszę zadzwonić do mnie lub do recepcji i umówić się na wizytę.
Pamiętam to jakby to było z miesiąc temu... 16 kwietnia wtedy ostatni raz widziałam, całkiem miłą, panią psycholog. Mam te numery przyklejone w kalendarzu ale czy skorzystam? Może kiedyś....
Wiecie czego się boję? Że gdy między mną i X się ostatecznie wszystko dobrze ułoży będzie chciał żebym na poważnie zajęła się swoim ed. Nie będzie łatwo. Nie potrafię z nim rozmawiać na ten temat, bo on nie rozumie i raczej nigdy nie zrozumie tak jak większość ludzi. Póki co musimy spróbować naprawić nasz związek.
Nie zebrałam się wczoraj na fitness. 20;30 to dla mnie za późno, ja już ledwo widzę na oczy o tej godzinie. Dlatego idę dziś na 9 rano. Będę musiała potem zjeść coś białkowego więc może zrobię sobie płatki jaglane na mleku z truskawkami??
On wczoraj wyjechał, wróci jutro wieczorem.
- zobacz już tylko tyle zostało kartek w kalendarzu...ale ten czas leci
Czas leci jak szalony! Mam wrażenie ,że odkąd skończyłam 25lat leci podwójnie szybciej.
Pamiętam słowa pani psycholog: Nie mogę pani zmusić żeby tutaj przychodziła, jeśli się pani namyśli i zdecyduje proszę zadzwonić do mnie lub do recepcji i umówić się na wizytę.
Pamiętam to jakby to było z miesiąc temu... 16 kwietnia wtedy ostatni raz widziałam, całkiem miłą, panią psycholog. Mam te numery przyklejone w kalendarzu ale czy skorzystam? Może kiedyś....
Wiecie czego się boję? Że gdy między mną i X się ostatecznie wszystko dobrze ułoży będzie chciał żebym na poważnie zajęła się swoim ed. Nie będzie łatwo. Nie potrafię z nim rozmawiać na ten temat, bo on nie rozumie i raczej nigdy nie zrozumie tak jak większość ludzi. Póki co musimy spróbować naprawić nasz związek.
Nie zebrałam się wczoraj na fitness. 20;30 to dla mnie za późno, ja już ledwo widzę na oczy o tej godzinie. Dlatego idę dziś na 9 rano. Będę musiała potem zjeść coś białkowego więc może zrobię sobie płatki jaglane na mleku z truskawkami??
Subskrybuj:
Posty (Atom)