Wkurzają mnie wpisy o głodówkach, bo wiem na własnym przykładzie jak gówno to daje.
Nie oszukujmy się ale bez porządnej diety i ruchu (!) będziemy mieć tylko chude, sflaczałe ciało, bez mięśni. Sama skóra i kości. Zero jędrności.
Tak wiem ,że większość myśli 'ja tego chcę' ale wierzcie ,ze nie chcecie.
Wiele myśli ,że bycie chorym jest takie super, że jest się chudym i wszystko jest fajne.
Niestety....to nie jest takie super, i jak już się wpadnie w to bagno to może się to ciągnąć latami- tak jak u mnie już 10....
Tyle ,że z czasem na szczęście człowiek mądrzeje. Mądrzeje ale ta druga ,która mieszka w mojej głowie bywa silniejsza.
Najgorsze jest chyba ta złudna normalność.
Jak ktoś kto zna mój problem patrzy teraz na mnie z boku myśli 'wyszła z tego, je w miarę normalnie. Owszem nie rusza pewnych produktów ale je, nie głodzi się'.
Ale nie wiedzą co siedzi w mojej głowie, nie wiedzą ,ze przygotowując każdy posiłek staram się obciąć jak najbardziej kalorie, że gdy zjem więcej katuje się ćwiczeniami, biegam po lesie itp. Nie wiedzą jak bardzo boli mnie od środka to ,że zjadłam a wyrzuty sumienia sprawiają ,że mam ochotę schować się pod ziemię.
Nie wiedza jak bardzo korcą mnie głodówki- tak, te głodówki, o które miałam pretensje do Was na początku postu. Niestety choć wiem ,że to nic dobrego to korcą. Uczucie pustki w żołądku, lekkość, brak wyrzutów sumienia.
Ona jest wtedy zadowolona.
Tak ona.
A gdzie w tym wszystkim ja?
Mojego starego bloga możecie znaleźć pod adresem
www.ana-moja.blog.onet.pl
www.ana-moja.blog.onet.pl
Dziś idziemy na wesele, jutro na poprawiny.
Wypiłam kawę i zaraz idę pobiegać.
Na śniadanie będzie koktajl a później....kolejny koktajl?